List otwarty. Inicjujemy poważną rozmowę na temat poziomu sędziowania w THL
TH Unia Oświęcim wyraża stanowczy sprzeciw wobec katastrofalnego poziomu sędziowania w meczach ćwierćfinału play-off, w którym rywalizujemy z KH Energą Toruń. W naszej ocenie brak odpowiednich decyzji miał bezpośredni wpływ na utratę zdrowia naszych zawodników.
W pierwszym meczu serii brutalnie potraktowany pod bandą został Roman Diukow. Mimo że arbiter Bartosz Kaczmarek znajdował się blisko całego zdarzenia, nie dopatrzył się przewinienia zawodnika drużyny przeciwnej i nie zdecydował się nawet na analizę wideo, o którą prosili nasi gracze. W wyniku tego nieprzepisowego ataku nasz obrońca doznał poważnego urazu, który wyłączył go z gry. Dowodem na błąd arbitrów jest korespondencja z komisarz ligi Martą Zawadzką, która dobitnie pokazuje, że doszło do przeoczenia ewidentnego faulu.
O poziomie sędziowania w drugim meczu trudno powiedzieć cokolwiek dobrego. Decyzje sędziów Marcina Majty i Mateusza Krzywdy doprowadzały do zaostrzenia rywalizacji i frustracji zawodników obu drużyn i skutkowały między innymi wstrząśnieniem mózgu Lukasha Matthewsa. Poza faulami do dziś nie jesteśmy w stanie zrozumieć anulowania kary dla ekipy „Stalowych Pierników” za nadmierną liczbę zawodników na lodzie w końcówce meczu,
Podsumowaniem tego meczu niech będzie poniższy materiał filmowy, z quizzem skierowanym do kibiców hokeja w Polsce. Nosi on tytuł „Ile widzisz fauli w tej akcji, w tym tych kwalifikujących się na karę meczu”. Prawidłowe odpowiedzi prosimy nadsyłać na adres mailowy – biuroprasowe@uniaoswiecim.com. Pierwsze trzy osoby, które odpowiedzą poprawnie otrzymają podwójne zaproszenia na niedzielny mecz.
Dodajmy, że arbitrzy zareagowali na wyłącznie dwa przewinienia, ale tepo gwizdku. Na jeden zbyt łagodnie. Mowa tutaj o ataku Michała Kalinowskiego w okolice głowy i szyi Villego Heikkinena, który powinien zakończyć się odesłaniem do szatni.
Kolejna skandaliczna sytuacja miała miejsce w Toruniu podczas środowego spotkania. Martin Kasperlík, podczas wjazdu do tercji, został zaatakowany kolanem przez zawodnika gospodarzy Viliego Laitinena, który nawet nie miał zamiaru zagrać krążka. Mimo że był to faul zagrażający zdrowiu, sędziowie ukarali rywala jedynie dwuminutową karą i nie zamierzali skorzystać z przysługującego im prawa do wideoweryfikacji.
W podobnej sytuacji, tyle że w meczu w Oświęcimiu arbitrzy sprawdzali potencjalną karę meczu za atak kolanem Villego Heikkinena na Ołeksiju Woronie. Dodajmy, że reprezentant Ukrainy ostentacyjnie zwijał się z bólu, a następnie został zwieziony do boksu przez kolegów. Na jego twarzy malował się wówczas szyderczy uśmiech, który nie umknął uwadze naszych kibiców zasiadających w sektorach za boksami. Najlepszym dowodem na to, że dodał wiele od siebie, niech będzie fakt, że wrócił on do gry po zaledwie trzech minutach.
Według osób związanych ze środowiskiem sędziowskim przewinienie na Kasperlíku kwalifikowało się na karę meczu. Nasz zawodnik opuścił taflę z podejrzeniem poważnej kontuzji kolana, która wyeliminuje go z gry na kilka miesięcy. Podobne wejścia w przeszłości były karane również trzymeczowym zawieszeniem, a punktem odniesienia do naszej oceny niech będzie sytuacja z sezonu 2021/2022, w której to samo gremium zinterpretowało zdarzenie z udziałem Jeana Dupuy z Pawłem Jelszańskim.
– Komisja dyscyplinarna po zapoznaniu się z materiałem dowodowym w postaci filmu zdecydowała się podjąć taką, a nie inną decyzję. Zawodnik JKH nie miał intencji uniknięcia zderzenia z przeciwnikiem. Był to atak, który sprawił, że zawodnik GKS-u Tychy jest wykluczony z gry na dłuższy czas – powiedziała na łamach portalu HOKEJ.NET Marta Zawadzka.
Trudno nam zrozumieć, że w tak ważnej fazie sezonu dochodzi do sytuacji, w której trzech zawodników jednej drużyny odnosi poważne urazy, a sędziowie dopatrują się zaledwie jednego faulu – i to ukaranego dwuminutowym wykluczeniem.
Jako klub nie możemy przejść obok tego obojętnie. Hokej jest sportem twardym, ale jego fundamentem musi być bezpieczeństwo zawodników oraz konsekwentne egzekwowanie przepisów. Za to właśnie odpowiadają arbitrzy, a zawodnicy grają na tyle, na ile pozwalają interpretacje sędziów. Jesteśmy świadomi, że drużyna z Torunia również ma swoje uwagi pod adresem arbitrów, co zresztą podkreślał trener Sami Hirvonen.
Dodajmy, że powyższe sytuacje budzą poważne obawy o zdrowie graczy i podważają zaufanie do arbitrów, a jesteśmy obecnie w najważniejszej fazie sezonu.
Za pomocą tego listu otwartego chcemy zainicjować poważną rozmowę na temat poziomu sędziowania w naszych rozgrywkach. Dzisiaj skutki niskiego poziomu pracy arbitrów dotykają naszego klubu, jutro podobne problemy mogą przydarzyć się innej drużynie.
Bez gruntownej reformy, wprowadzenia systemu szkoleń sędziów, rankingu z benefitami dla najlepszych, jawności ocen ich pracy oraz wsparcia arbitrów odpowiednią technologią nie ruszymy z miejsca. Obawiamy się, że aktualna sytuacja może stać się problemem w pozyskiwaniu nowych sponsorów, bo już dziś mierzymy się problemem utrzymania aktualnych partnerów.
Oczekujemy od władz ligi rzetelnej analizy opisanych zdarzeń oraz podjęcia działań, które zagwarantują właściwą ochronę zawodników na lodzie. Przypominamy zarazem, że najważniejsze mecze zostaną pokazane w otwartej antenie TVP Sport, a polski hokej jest w takiej sytuacji, że nie może pozwolić sobie na kolejne skandale, tym razem z udziałem sędziów.



































































